Pewnie wszyscy zainteresowani rozwojem osobistym doskonale znają
film „Sekret”. Poza wieloma, podanymi na sposób amerykański, recept na to, jak
być piękną, młodą i bogatą, przewija się wątek wdzięczności.
Wdzięczność to niezwykła energia, która ma moc dawania nam
tego, czego pragniemy, pod warunkiem, że odczuwamy ją całym sercem. Często na
długo przed tym, zanim nasze marzenia się spełnią. Moja natura badaczki
skłoniła mnie do tego, żeby przetestować tę teorię. Założyłam sobie dziennik
wdzięczności i każdego dnia wypisywałam momenty, które sprawiły mi radość i
chciałam je zachować w pamięci. Przyznaję, na początku odbywało się to nieco na
siłę i mocno na wyrost J
Po kilku dniach zauważyłam, że każdy wpis w dzienniku jest
coraz dłuższy, a ja zauważam coraz więcej rzeczy i zdarzeń, za które mogę być
wdzięczna. Dziękowałam za piękną pogodę, za kawę wypitą w miłym towarzystwie,
za to, że budzę się zdrowa i mam u boku cudownych ludzi. Niby to oczywiste, ale
czy doceniamy takie chwile, kiedy wszystko się układa i jest nam po prostu
dobrze? Bardzo szybko zauważyłam, że skupianie się na pozytywnych aspektach
codzienności przynosi mi coraz więcej niespodzianek od losu. Im więcej
wdzięczności odczuwałam, tym więcej miałam powodów do szeptania słowa dziękuję.
Od mojego pierwszego wpisu w dzienniku wdzięczności minął
ponad rok, a ja wciąż notuję piękne, codzienne chwile. A w momentach smutku
czytam, jak wiele szczęśliwych chwil doświadczam i już sama ta lektura
przełamuje chwilowe zwątpienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz