wtorek, 2 września 2014

Jak poznałam moc wdzięczności

Pewnie wszyscy zainteresowani rozwojem osobistym doskonale znają film „Sekret”. Poza wieloma, podanymi na sposób amerykański, recept na to, jak być piękną, młodą i bogatą, przewija się wątek wdzięczności.

Wdzięczność to niezwykła energia, która ma moc dawania nam tego, czego pragniemy, pod warunkiem, że odczuwamy ją całym sercem. Często na długo przed tym, zanim nasze marzenia się spełnią. Moja natura badaczki skłoniła mnie do tego, żeby przetestować tę teorię. Założyłam sobie dziennik wdzięczności i każdego dnia wypisywałam momenty, które sprawiły mi radość i chciałam je zachować w pamięci. Przyznaję, na początku odbywało się to nieco na siłę i mocno na wyrost J
Po kilku dniach zauważyłam, że każdy wpis w dzienniku jest coraz dłuższy, a ja zauważam coraz więcej rzeczy i zdarzeń, za które mogę być wdzięczna. Dziękowałam za piękną pogodę, za kawę wypitą w miłym towarzystwie, za to, że budzę się zdrowa i mam u boku cudownych ludzi. Niby to oczywiste, ale czy doceniamy takie chwile, kiedy wszystko się układa i jest nam po prostu dobrze? Bardzo szybko zauważyłam, że skupianie się na pozytywnych aspektach codzienności przynosi mi coraz więcej niespodzianek od losu. Im więcej wdzięczności odczuwałam, tym więcej miałam powodów do szeptania słowa dziękuję.


Od mojego pierwszego wpisu w dzienniku wdzięczności minął ponad rok, a ja wciąż notuję piękne, codzienne chwile. A w momentach smutku czytam, jak wiele szczęśliwych chwil doświadczam i już sama ta lektura przełamuje chwilowe zwątpienie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz